Gdy zamkniesz oczy... Zacznie się gra twojego życia...

Gdy zamkniesz oczy... Zacznie się gra twojego życia...
Gdy zamkniesz oczy... Zacznie się gra twojego życia..

Prośba

Mam do Was prośbę mogłybyście podpisywać się na końcu waszych komentarzy.Imię lub pseudonim.Byłabym Wam bardzo wdzięczna:*

sobota, 21 czerwca 2014

7.Cisza dużo dała....

Piosenka.

Czasami w życiu człowieka jest tak, że mimo szczęścia, które mamy w sobie potrafimy bać się wszystkiego. To co nieznane przytrafia nas o lęk, ale troska o kogoś...kogoś małego,istotę, która jest tak podobna do Ciebie a zaraz tak bardzo inna, przeraża najbardziej. A najbardziej przeraża to uczucie gdy nagle tej istoty zabraknie.....

Słuchając muzyki dziewczyna wydawała się jakby nie żyła. Unosiła powoli klatkę piersiową,praktycznie niezauważalnie. Leżąc na kanapie miała "wyłączone myśli".Oczy odpoczywały od łez, których już nie miała siły wypłakiwać. 
Justin stał w oknie wsłuchując się w muzykę bolało go serce, miał dość wszystkiego,ale wiedział że musi być silny. Jak zwykle, nic nowego, już czasami miał dość....Miał ochotę ulotnić się z życia Brązowookiej i nigdy nie wrócić...Ale kochał Eliz i chciał dla niej jak najlepiej i wiedział, że bez niego będzie jeszcze gorzej.
Bolało go serce, jak widział co przez niego się dzieje. Gdyby nigdy nie spotkał dziewczyny ona prawdopodobnie była by szczęśliwa nie miała by takich problemów. Nie miałaby.... jego miłości.Uderzył w blat, rozciął rękę i zalał się płaczem. Wybuchł, dużej nie mógł. Zaczął rozwalać wszystkie napotkane mu rzeczy, nie patrzył na nic. Rzucił się na podłogę i płakał nic mu został....
Dziewczyna słyszała, ale nie miała siły podbiec do płaczącego chłopaka. Chciała,ale się bała. Nie krzywdy jaką może dostać od Brązowookiego ale bała się tego co tam zobaczy. Gdy płacz nie ustępował podniosła się z kanapy i podeszła do chłopaka, który zachodził się z płaczu. Chciała go przytulić, ale coś ją powstrzymywało. Stała i patrzyła...mijały sekundy, minuty, a ona wciąż stała. Zamknęła oczy by łzy nie spłynęły po policzkach.Myślała, Justin był dla niej ZAWSZE podporą, ona też powinna. Niepewnym krokiem podeszła do chłopaka i dotknęła jego ramienia.Drgały jej wszystkie mięśnie, puls przyśpieszył, ale to wszystko się uspokoiło gdy płaczący chłopak wtulił się w dziewczynę. Siedzieli tak wtuleni może paręnaście minut. Ale oni myśleli że trwało to o wiele dłużej. Chłopak usiadł na krzesełku a Elizabeth zaczęła opatrywać mu ranę. Gdy wyciągnęła apteczkę i ją otworzyła jej oczom ukazała się metalowa blaszka...To od niej się wszystko zaczęło, poczuła ukłucie w sercu,ale nie dała po sobie nic znać. Wyciągnęła z pudełka potrzebne jej rzeczy do opatrzenia rany i podeszła do chłopaka. Justin nic się nie odzywał patrzył się co robi dziewczyna.Chciał coś powiedzieć, ale w tej chwili nie miał co, kompletna pustka. 
-Kocham Cię-wypowiedziała prawie bezgłośnie dziewczyna. Nie sądziła że to usłyszał. Chciała by on odpowiedział to samo, albo przynajmniej powiedział cokolwiek. Lecz on milczał...W końcu spojrzał na nią, była taka śliczna mimo tych łez. Elizabeth skończyła wykonywaną czynność i wkładała rzeczy do pudełka. Chłopak chciał podejść do dziewczyny i wykonał to. Wtulił się w szyje dziewczyny na co ona odwróciła się do niego i przywarła całym ciałem i się rozpłakała, nie był jej dłużny i też zaczął płakać. Stali tak wtulenie do puki fala rozpaczy ich nie opuściła. Wzięli wspólny prysznic, mało co się odzywając lecz często się przytulając. Ta cisza dużo, im dała, ale może to przez ten płacz wszystko co było między nimi się ulotniło. We wspólnych objęciach poszli spać... 


Hej!:)
Chciałam Was bardzo przeprosić!! Wypadła mi bardzo ważna sprawa w życiu i musiałam przestać pisać.
Ale wróciłam!!! Mam nadzieje że ktoś tam jeszcze pozostał i spodoba się to co napisałam. Jeżeli tak to byłabym bardzo wdzięczna za napisanie. Nawet zwykłego czytam. Bym wiedziała że mam dla kogo pisać bo to uwielbiam... <3