Gdy zamkniesz oczy... Zacznie się gra twojego życia...
Prośba
Mam do Was prośbę mogłybyście podpisywać się na końcu waszych komentarzy.Imię lub pseudonim.Byłabym Wam bardzo wdzięczna:*
niedziela, 29 maja 2011
4.Jak na lato.
-Patrz oni mają dziecko-zauważyła Brązowooka.Stali pod oknem i obserwowali nowych sąsiadów.Rodzice i mała ciemnowłosa dziewczynka wysiadali z rodzinnego auta.
-Śliczna-odpowiedział z uśmiechem Justin.Wyobrażał sobie,że na miejscu dorosłych stali oni,a ta dziewczynka to jego córka.Przytulił się mocniej do Eliz i spojrzał na nią.Od wypadku minęło 2 tygodnie,bał się,że ten incydent może się powtórzyć.Westchnął głośno i zabrał się za przyrządzanie obiadu,który przerwali.
-Ciekawe ile ona ma lat....Wydaje mi się,że 4-5 ...A tobie?-spytała dziewczyna
-Nie wiem,skarbie-odpowiedział chłopak.Nudziło mus się siedzenie w domu.Chciał wrócić na scenę.Rozmawiał ostatnio ze Scooterem,nad tym.On zaproponował mu kilka występów,by znów zaczęło być o nim głośno.
-Co ty na to bym wrócił na scenę?-spytał niby obojętnie,ale prawda była taka,że bardzo chciał by odpowiedz była pozytywna.Przerwał krojenie pomidora i spojrzał na Eliz,Długo milczała,bał się ,że nie podziela jego zdania.Ale ona uśmiechnęła się do niego.
-A ja na to,jak na lato-zaczęła się śmiać,a chłopak jej zawtórował-Ale tak na serioto bardzo się cieszę,że masz takie plany.Powinniśmy zacząć żyć normalnie,-Westchnęła,chciała jeszcze coś powiedzieć,ale usta chłopaka jej w tym przeszkodziły.Całował ją czule i namiętnie w ten pocałunek przelał całą swoją miłość i radość.Dziewczyna oderwała się od niego i podeszła do drzwi,do których ktoś się dobijał.Za nimi stali ich nowi sąsiedzi.Uśmiechnęła się do nich przyjaźnie i zaprosiła do środka.-Witam nazywam się Mark,a to jest moja żona Francesca.Właśnie się wprowadziliśmy-uprzejmie i profesjonalnie przedstawił się Mark.
-Dzień dobry.Jestem Elizabeth,a to jej Justin.Pomóc w czymś?-odpowiedziała dziewczyn.
-Mamy do was prośbę........Moglibyście popilnować naszą córkę?-w tym momencie dziewczynka wyszła za nóg taty.-Nasz syn będzie za jakieś 2 godziny to ją odbierze.My musimy jechać po resztę....-Zaczął tłumaczyć się mężczyzna
-Ależ oczywiście panie.....
-Mów mi Mark nie lubię ja mówią do mnie per pan.Czuje się wtedy taki stary-powiedział mężczyzna śmiejąc się,więc brązowooka także to zrobiła.
-Jak masz na imię kochanie-Justin spytał się dziewczynki.Która się ślicznie uśmiechnęła do niego.
-Myia-odpowiedziała kurczowo ściskając sukienkę.
-Na pewno nie ma problemu?-spytała się kobieta
-Ależ skąd-odpowiedział Brązowooki.Małżeństwo wyszło zostawiając dziewczynkę.
-Jesteś głodna Mayia?Zrobiłem spaghetti chcesz troszkę?-spytał się chłopak.Dziewczynka odpowiedziała kiwnięciem głowy.I poszła razem z chłopakiem za rękę. Elizabeth poszła za nimi i pomogła Justinowi nakryć do stołu.Kiedy skończyli jeść.Mała ładnie podziękowała,była brudne.Więc chłopak wziął ją na swoje kolana i powycierał jej policzki i usta.Elizabeth patrzyła na to z lekkim uśmiechem.Justin byłby dobrym ojcem.Mimo tak młodego wieku potrafił utrzymać rodzinę.Był odpowiedzialny,i na pewno dał by wiele miłości ,której on sam nie miał.Westchnęła ciężko i wstała od stołu by pozbierać naczynia.
-Prawie nic nie zjadłaś-napotkała zły wzrok chłopaka.
-Zjadłam-próbowała się bronić
-Miałaś tyle samo co Mayia i nie zjadłaś nawet połowy.Siadaj i jedz.-rozkazał chłopak.Martwił się,coraz mniej jadła.Zaczynała tracić na wadze co nie umknęło to jego uwadze
-Nie mogę naprawdę....Nie byłam głodna-
-Masz zjeść to wszystko-Mówił już zły Brązowowłosy.
-Nie rozumiesz że nie jestem głodna i nie ma zamiaru tego jeść-wkurzona dziewczyna coraz bardziej się unosiła.
-Nie,masz to zjeść w tej chwili!-krzyknął chłopak.Eliz odwróciła się na pięcie i wyszła z jadalni,głośno trzaskając drzwiami od swojego pokoju.Nie lubiła się kłócić o byle co,ale to jest przegięcie.Sama wie kiedy jest głodna i kiedy chce wszystko zjeść kiedy nie.Nie potrzebuje opiekuna.Zrobiło się jej nie dobrze i zakręciło w głowie.Przytrzymała się szafki,by nie upaść.Gdy zwroty minęły udała się do łazienki.Myła ręce gdy znów zrobiło się jej nie dobrze.Niestety tym razem nie potrafiła tego powstrzymać i zwymiotowała.Czuła się okropnie,usiadła na zimne kafelki i próbowała się uspokoić.
Justin wkładał naczynia do zmywarki,trochę ochłoną po wcześniejsze kłótni.Ciemnowłosa dziewczynka obserwowała chłopaka,każdy jego ruch.
-Mamus i tatus teź śie ćięśto kucią-mała patrzyła dużymi oczkami na niego.
-Każdemu się zdarza...-znaczą mówić chłopak i wziął dziewczyneczkę na rączki i usiadł z nią w salonie.
-Ale ty nie bijeś tej pańi....tatus jak jeśt źły to bije mamuśię -trzymała kurczowo koszulkę Brązowookiego.Chłopak patrzył szeroko otwartymi oczami na mało dziewczynkę,Na pewno tak nie jest,dzieci wszystko wyolbrzymiają mówił sobie myślach.Zmieniła temat i zaczął zadawać rożne pytania dziewczynce.Przerwał mu dzwonek do drzwi.Widział jak Elizabeth schodzi więc się nie podnosił.Gdy rozbrzmiało się męskie imię wstał i podszedł do dziewczyny ,która rozmawiała w najlepsze z owym chłopakiem.Mayia podbiegła do Jaka jak usłyszał,a on wziął ją na ręce.Nie podobał mu się ów chłopak.
-....i jeszcze raz dziękuje za popilnowanie małej.-odpowiedział uśmiechając się.Justinowi nie podobał się uśmiech,ani sposób jaki patrzył na dziewczynę.Z pożądaniem.Pożegnał się grzecznie nawet nie zauważając go ,który cały czas oparty o ścianę.Dziewczyna uśmiechnięta odwróciła się ale uśmiech zniknął gdy zobaczyła w chłopaka.Nadal była zła na niego.Tej nocy spali razem ,ale jednak osobno.Nie byli przytuleni,nie dali sobie buziaków.Zwykłe dobranoc.Ona na jednym końcu łóżka,a on na drugim.
Hej:)Przepraszam,dawno nie dodawałam,ale zwyczajnie w świecie mi się nie chciało.Miałam już napisane w zeszycie,ale mi się nie chciało przepisać.Wiem jestem leń.....Za to jest długi,nudny i beznadziejny.Chciałam wam bardzo podziękować za 9 komentarzy ,prosiłam o 5 a tu 9 .Bardzo się ucieszyłam i mam nadzieje że pod tą notką też tyle będzie.Jeszce raz przepraszam i czekam na wasze komentarze co do rozdziału.
PS.Nie chce mi się sprawdzać błędów więc jak są to przepraszm.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Bardzo ładny i ciekawy blog i super rozdział
OdpowiedzUsuńSuper Ciekawy czekam na następny
OdpowiedzUsuńSuuuuuuper
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawy
OdpowiedzUsuńEkstra i mi też się nigdy nie chcę sprawdzać błędów
OdpowiedzUsuńfajny rozdział ;)
OdpowiedzUsuńczekam na następny, bo domyślam się, że będzie ciekawy wątek
;))
I.....
super
OdpowiedzUsuńsuper czekam na nastepny
OdpowiedzUsuńekstra
OdpowiedzUsuńzajebisgty
OdpowiedzUsuń