Brązowooki obudził się rano,chciał wstać,ale uniemożliwiał mu jakiś ciężar.Spojrzał w tę stronę i okazało się,że leży na nim Eliz.Najdelikatniej jak tylko potrafił wstał z łóżka nie budząc przy tym dziewczyny,Poszedł do łazienki i wykonał poranne czynności.Umyty,ubrany i pachnący zszedł na dół.
Brązowooką obudziło zamykanie drzwi.Nie czuła się najlepiej.Całą noc spędziła w łazience na wymiotowaniu. Wstała leniwie z łóżka i chwiejnym krokiem udała się do łazienki.Przy postawieniu pierwszego kroku musiała się podtrzymać,ponieważ zrobiło jej się słabo,a obraz przed oczami zanikł.Chwiejąc i podtrzymując się doszła do łazienki.Stanęła przed lustrem ,była blada,a tak poza tym wyglądała dość dobrze.Wzieła prysznic,po którym zrobiło jej się o wiele lepiej,Lecz gdy wcierała balsam truskawkowy w ciało zrobiło jej się nie dobrze.Zwymiotowała i dokończyła ubieranie się.Umyła zęby i nałożyła puder.Gdy wychodziła ,zdeżyła się z osobą.A to ,że była słaba spowodowało że się zachwiała i upadła by gdyby nie chłopak.
-Zrobiłem śniadanie-powiedział Justin delikatnie się uśmiechając.Odwzajemniła uśmiech ,ale nie szczerze.Prawda była taka ,że nie miała ochoty na jedzenie,ale nie chciała się kłócić.Posłusznie zeszła po schodach co było ciężkie zważając na to ,że było jej słabo.Usiedli razem do stołu nałożyli sobie po naleśnikach.Ona jednego,on trzy.W połowie swojej porcji dziewczyna czuła się pełna.Zbierało jej się na wymioty.Nie mogła odejść od stoły bo Justin na nią patrzył.Chłopak dawno skończył swoją porcje.A ona z ledwością zjadła 1 naleśnika,i zanim chłopak zdążyć zareagować pobiegła do łazienki i zamknęła się w niej,a następnie zwymiotowała.Brązowooki pobiegł za dziewczyną,ale nie zdążył.Brązowooką obudziło zamykanie drzwi.Nie czuła się najlepiej.Całą noc spędziła w łazience na wymiotowaniu. Wstała leniwie z łóżka i chwiejnym krokiem udała się do łazienki.Przy postawieniu pierwszego kroku musiała się podtrzymać,ponieważ zrobiło jej się słabo,a obraz przed oczami zanikł.Chwiejąc i podtrzymując się doszła do łazienki.Stanęła przed lustrem ,była blada,a tak poza tym wyglądała dość dobrze.Wzieła prysznic,po którym zrobiło jej się o wiele lepiej,Lecz gdy wcierała balsam truskawkowy w ciało zrobiło jej się nie dobrze.Zwymiotowała i dokończyła ubieranie się.Umyła zęby i nałożyła puder.Gdy wychodziła ,zdeżyła się z osobą.A to ,że była słaba spowodowało że się zachwiała i upadła by gdyby nie chłopak.
-Eliz otwórz drzwi-pukał delikatnie .Gdy nie usłyszał odpowiedzi zaczął się martwić.
-Eliz.....kochanie.....otwórz te drzwi....Eliz....Elizabeth.....słyszysz!-dodał krzycząc.Zauważył już,że coś jest nie tak,bo nałożyła puder.Stał 10 minut prosząc by wyszła.
-Elizabeth otwieraj te drzwi ,albo je wywarze-w jego głosie było słychać złość.Odpuścił i poszedł sprzątać po śniadaniu.Wkońcu kiedyś wyjdzie wtedy z nią porozmawia.
Dziewczyna siedziała pod ścianą w łazience i płakała.Miała dość.Wszystkiego.Otworzyła szafkę i wyciągnica żyletkę.Nie robiła tego po raz pierwszy .Justin nigdy nie zauważył,a śladów prawie w ogóle nie było widać.Przejechała raz po nadgarstku....zapiekło,przyjemnie,ale jednak zapiekło.Drugi raz zrobiła to mocniej i ciepła ciecz polała się po ręce.Zrobiła jeszcze kilka mocnych ruchów i skończyła.Chciała więcej,ale wiedziała,że i tak za dużo zrobiła i zbyt mocno.Nigdy jeszcze nie polało się tyle krwi.Zabandażowała i przykryła rękawem ranę.Posprzątała po sobie i jak najciszej wyszła z łazienki.Zszokowana spojrzała na zegarek,który wskazywał 3 po południu.Westchnęła głośno i poszła do kuchni
-Nareszcie wyszłaś-szepną Justin obejmując ją w pasie i łapiąc za ręce .Brązowooką zalał zimny pot,w każdej chwili mógł dotknąć nadgarstka ,a tam wyczułby bandaż.Szarpnęła rękami i chciała się od niego odsunąć.Ale on był szybszy i złapał za jej lewy nadgarstek..Wtedy jakby czas się zatrzymał.Obydwoje wstrzymali oddechy .Chłopak delikatnie podciągną rękaw Eliz i zobaczył bandaż.Spojrzał na nią zszokowany,ale ona patrzyła na swoją ręke.Bała się jego wzroku.
-Czy....czy..to jest..-nie potrafił się wypowiedzieć.Zamknął oczy i ścisną mocniej nadgarstek dziewczyny,która syknęła.Zrobił to jeszcze raz ,tym razem mocniej.
-Justin to boli!-pisnęła szarpiąc rękę.
-Jak się cięłaś to cę nie bolało co ?!-krzykną wściekły chłopak.
-Przestań-powiedziała cichym szeptem bliska płaczu.
-Przyznaj się ile razy to robiłaś!krzyczał.-Ile?!
Zaczął potrząsać Elizabeth.
-Ile razy?!Masz przede mną jeszcze jakieś tajemnice?!Co?! Pytam się !!-krzyczał,był wśiekły.Nie mógł uwieżyć,że ona to zrobiła.
-Masz?!-krzyknął patrząc na Brązowowłosą,jak zalewa się łzami.
-Jestem w ciąży-usłyszał i nagle cała jego furia zniknęła.
Hej:*
Po prawię 1 miesiącu jestem z kolejnym rozdziałem.OBIECUJE że rozdziały postaram się dodawać w niedziele.Dziękuje za komentarze:)Jak wam mijają wakacje?Wyjeżdżacie gdzieś?U mnie nudno cały czas pada.:( Dobra nie będę Was zanudzać.Miłego czytania.I czekam na szczere komentarze.
PS.Mogłybyście się podpisywać na samym końcu waszego komentarza.Nikiem lub imieniem.Była bym wam bardzo wdzięczna.:*
Miłych Wakacji
Super bardzo mi się podobają twoje notki czekam na NN
OdpowiedzUsuńbardzo fajny rozdział, widzę, że wszytko po kolei sie rozwinie ... he
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny rozdział pzdr ; 0
I....
Super rozdział uwielbiam twoje opowiadania czakam na NN
OdpowiedzUsuńSuper uwielbiam to
OdpowiedzUsuńKlaudia
czekam na kolejny rozdział
OdpowiedzUsuńkasia
Piszesz bardzo fajne opowiadanie i nie mogę doczekać się następnego rozdziału
OdpowiedzUsuńSuper mi się bardzo podoba czekam na następny
OdpowiedzUsuń